Logo

Ciocia to Zofia Rydet

Rozmowa z Zofią Augustyńską, wiceprezesem fundacji Zofii Rydet.


Imię to po cioci?

Tak imię mam po Cioci, a razem z nim zobowiązanie do opieki nad jej spuścizną artystyczną,
patrz fragment filmu „Nieskończoność dalekich dróg” Andrzeja Różyckiego: „Teraz została
mi już tylko Zosia”

Kiedy pada nazwisko Zofia Rydet myślisz sobie- ciocia czy bardziej „Pierwsza Dama
Polskiej Fotografii”?

Zawsze - Ciocia. W naszej rodzinie słowo Ciocia pisane dużą literą to Zofia Rydet., która
nie mając własnych dzieci, przysposobiła dzieci, wnuki i prawnuki swojego brata Tadeusza.
Do mówienia o niej Rydet, artystka, czy Pierwsza Dama Polskiej Fotografii, dopiero się
przyzwyczajam, choć zazwyczaj tłumaczę koligacje rodzinne i nawet w oficjalnej rozmowie
przechodzę na „Ciocię”.

Dzieła Zofi Rydet cały czas znajdują się w Waszym domu?

Kolekcja przeżyła z nami 3 przeprowadzki. Można śmiało powiedzieć, że Zofia Rydet jest
ciągle z nami nie tylko duchem ale i fizycznie - w postaci tysięcy swoich zdjęć, negatywów,
listów, książek etc. Przez te kilkanaście lat wielokrotnie wypożyczaliśmy fotografie na
przeróżne wystawy w kraju i za granicą. Mama współuczestniczyła w wyborze zdjęć, a osoby
zainteresowane, w tym także te piszące prace naukowe o Rydet, bywały częścią naszego życia
rodzinnego, czasami nie zdając sobie sprawy, że nie zawsze były to momenty łatwe.
Zeszłej jesieni po ciężkiej chorobie zmarł mój ojciec - ukochany Bartuś Cioci Zosi.
Mówię o tym, aby podkreślić, że nigdy nie odmawialiśmy współpracy, bo w niektórych
wydawnictwach padły bardzo krzywdzące nas słowa, że „nie wiadomo co się z tym dzieje”,
i że „podobno ma to gdzieś rodzina”. Kolekcja jest ciągle żywa, na dowód tego mogłabym
przedstawić długą listę wydarzeń artystycznych, w których zdjęcia Z. Rydet z naszego zbioru,
brały udział.

Co było impulsem do założenia fundacji Zofii Rydet?

Można powiedzieć, że Fundacja nieoficjalnie działała już od śmierci Cioci, czyli od 1997r.
Głównym jej opiekunem, była moja mama - obecnie Prezes Fundacji - Maria Sokół -
Augustyńska. Sekunduje nam moja Babcia, ostatnia z rodu nosząca nazwisko – Krystyna
Rydet - Augustyńska.
Od dawna wiedzieliśmy, że musimy rozpocząć oficjalną działalność, aby mieć większe
możliwości i być traktowanym poważnie. Opieka nad kolekcją wymaga nakładów
finansowych, których jako osoba prywatna zdobyć nie dam rady. Potrzebny nam jest lokal,
sprzęt, specjalistyczne materiały do przechowywania fotografii, a przede wszystkim czas i
nakład pracy. Fotografia Zofii Rydet już w tej chwili dla kultury polskiej i moim zdaniem
światowej, jest czymś bezcennym! Inwentaryzacja, digitalizacja i zabezpieczenie zbioru dla
potomnych jest absolutną koniecznością!

„Zapis socjologiczny” to jeden z najbardziej znanych i większych projektów Zofii Rydet,
ona sama mówiła jednak: „Nikt tego nie chce. To jest takie ciekawe, a ja nie mogę tego
nigdzie pokazać. Bo tego nie ma właściwie jak pokazać...„ nie boisz się tego?

Ogólnie boję się tego wyzwania! Ale w tej chwili wiem, że już nie ma odwrotu. Muszę
i chcę się tym zająć. Nie boję się natomiast o popularność fotografii. „Zapis” jest w
tej chwili najbardziej cenionym jej cyklem. Powtórzę to, co już wielokrotnie było
powiedziane, te zdjęcia udokumentowały świat, którego już nie ma. W tej chwili nie brakuje
zainteresowanych do pokazywania tego cyklu.
wywiad
Fotografie Zofii Rydet trafiły do muzeów na całym świecie, ostatnio wystawa gościła w
Dublinie, a w Polsce mam wrażenie jest mało znana i odkryta, jak to jest?

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest mało znana i nieodkryta w Polsce. Była doceniona
już za życia, przede wszystkim przez swoich kolegów-artystów fotografików, także przez
krytykę i publiczność. Nigdy nie została zapomniana. Rynek fotografii w Polsce jest, jak
mówią znający się na tym ludzie, na razie kulejący, stąd nasze problemy. Ale Zofia Rydet
jest na tyle dobra, że utrzymała się na powierzchni nawet bez - tak modnej teraz kampanii
internetowej, która z resztą wiem, że nas czeka.
Wystaw od 1997r. było wiele, te najważniejsze to: retrospektywna wystawa w Muzeum
Sztuki w Łodzi 1999r., Krakowski Miesiąc Fotografii 2008, wystawa w warszawskiej
Zachęcie „Polskie dokumentalistki” 2008r., a w 2010 i 2011 roku w Polsce miało miejsce co
najmniej siedem wystaw z udziałem Zofii Rydet.

Są już jakieś plany fundacji na przyszłe wystawy, pokazy, spotkania? Gdzie można
szukać informacji o waszych poczynaniach i dokonaniach?

Najważniejszym celem jest przygotowanie zbioru do inwentaryzacji i digitalizacji. Z tym
obecnie się borykamy. Jest kilka propozycji wystaw, min. w rodzinnym mieście artystki
– Stanisławowie, oraz kolejnych wystaw za granicą, także za oceanem. Obecnie jesteśmy
w trakcie przygotowania strony internetowej. W najbliższym czasie będzie już można
zobaczyć jej pierwszą prowizoryczną wersję: www.fundacjarydet.pl. Mamy nadzieję na
publikację związaną z wystawą „Łuk realizmu” Andrzeja Różyckiego i Karola Jóźwiaka oraz
dalekosiężne plany na wydanie albumu „Zapis socjologiczny”.

Rozmawiała Iza Kuszyńska

 

Przeczytaj również relacje z wystawy prac Zofi Rydet

 

Irlandia.ie